Nowy nabytek – Motorola Defy

Od dłuższego już czasu nosiłem się z zamiarem zakupu nowego telefonu. Jak to jednak zwykle bywa, wybór jest ciężki. Podstawowe kryteria, którymi się kierowałem to przystępna cena (nie chciałem wydawać na telefon więcej niż 1000zł, a im mniej tym lepiej), oraz system Android. Ważne były też parametry sprzętowe, ale te są często adekwatne do ceny. Każde ciekawe rozwiązania w danym modelu działały tylko na jego korzyść, a ja szukałem czegoś wyjątkowego. Również wielkość nie pozostawała bez znaczenia, gdyż niezbyt podobała mi się perspektywa noszenia paletki pingpongowej w kieszeni.

Jako że do tej pory byłem zadowolony ze swojego wysłużonego już Touch Diamond’a, w pierwszej kolejności zwróciłem się w stronę oferty firmy HTC. Niestety zawiodłem się trochę, gdyż wszystkie ciekawsze modele znacznie wykraczały poza założenia cenowe, a reszta albo reprezentowała zbyt niski poziom sprzętu, albo była po prostu brzydka. Oklepane Samsungi z serii Galaxy również nie wzbudzały we mnie większego zainteresowania. Okazało się, że dość ciekawą ofertę prezentuje LG, gdzie model Optimus P970 wpasowywał się prawie idealnie w moje wymagania. No właśnie, prawie, bo zabrakło mu trochę dobrego wyglądu :)

Traf chciał, że padło na Motorolę Defy. Firma ta od zawsze robiła dobrze wykonane telefony ale z mało intuicyjnym interfejsem. Odkąd w ich smartfonach pojawił się Android, problem interfejsu zniknął. Sama Defy cechuje się całkiem niezłymi parametrami, dobrym wyglądem oraz „wszystkoodpornością”, a tym samym można ją kupić w miarę atrakcyjnej cenie.

Zastosowany w Defy procesor to Texas Instruments OMAP3620 taktowany zegarem 800 MHz, choć wiele źródeł podaje, że jest to starszy model OMAP3610. Różnicą między dwoma układami jest jednak procesor graficzny PowerVR SGX 530, którego układ OMAP3610 nie posiada, a Defy go jednak ma. Jako ciekawostkę można dodać, że ten sam procesor (podkręcony do 1 GHz) wykorzystywany jest w Defy+, czyli odświeżonej wersji Defy, która dodatkowo została wyposażona w pojemniejszą baterię, lepszy moduł aparatu oraz Androida GingerBread.

Defy jest tylko trochę większym urządzeniem od Touch Diamonda, przy czym zapewnia o wiele większy wyświetlacz o przekątnej 3,7” i rozdzielczości 480×854 pikseli. Dobry wygląd zapewniany jest przez niewielką ramkę wokół wyświetlacza, ładnie zaokrąglone rogi oraz ciekawy tył telefonu, w który ładnie został wkomponowany biały kolor (jest też wersja całkowicie czarna). Widoczne wokół telefonu śrubki dodają wyjątkowego charakteru. Motorola jak zwykle nie zawiodła w jakości użytych materiałów i pomimo że Defy ma obudowę z plastiku, jest to wysokiej jakości, miękkie i miłe w dotyku gumowane tworzywo. Całość jest świetnie spasowana, nie skrzypi i sprawia dobre wrażenie.

Porządne wykonanie telefonu podyktowane jest posiadaniem przez Defy certyfikatu IP67, który to gwarantuje odporność urządzenia na wstrząsy, wodę i kurz. Motorola deklaruje, że telefon może zostać zanurzony do 1m głębokości przez maksymalnie 30 min i nic się mu nie stanie. Mój egzemplarz nie przechodził jeszcze testów wytrzymałościowych, jednak wiele recenzji i nagrań potwierdza zapewnienia producenta.

Defy produkowana była z dwoma modułami aparatu: SOC oraz Bayer. Układ Bayer zapewnia nieco lepszą jakość zdjęć oraz nagrywanie filmów w rozdzielczości 720p. Co ciekawe, jest to ten sam moduł, który został użyty w Defy+, dzięki czemu na Defy można bezproblemowo wgrać oprogramowanie przeznaczone dla odświeżonej wersji telefonu. Jak odróżnić, który moduł został użyty w konkretnym egzemplarzu? Sposobów jest kilka:

  1. Kolor obiektywu – jeśli przyjrzymy się tylnej części aparatu, wokół czarnej otoczki dostrzeżemy kolor szkiełka obiektywu. Najczęściej obiektyw ma kolor zielony lub czerwony, czasami (bardzo rzadko) zdarzały się obiektywy bursztynowe. Kolor nie daje 100% pewności na temat zastosowanego modułu, jednak większość obiektywów zielonych to układy SOC, a czerwone i bursztynowe to układy Bayer.
  2. Rozmiar zdjęć – innym łatwym sposobem na odróżnienie modułu aparatu jest zrobienie kilku zdjęć i sprawdzenie ich rozmiaru. Jeśli rozmiar pojedynczego zdjęcia waha się w granicach 700-900kB, mamy do czynienia z modułem SOC, jeśli 1.2-1.5MB, możemy się cieszyć z modułu Bayer.
  3. Odczytanie logów – 100% pewności daje sprawdzenie logów systemowych generowanych przez Androida. Najłatwiej użyć do tego celu aplikacji CatLog. Po jej zainstalowaniu i uruchomieniu wystarczy włączyć i wyłączyć aplikację aparatu (z CatLog’a wychodzimy przyciskiem Home), a po ponownym włączeniu aplikacji sczytującej logi, trzeba znaleźć wpisy rozpoczynające się od CameraCommon. Powinniśmy wtedy zaobserwować informację o wykryciu urządzenia SOC lub Bayer.
  4. Właściwości zdjęcia – pewność co do użytego modułu daje również sprawdzenie właściwości zdjęcia zrobionego przez aparat Defy. Po zrzuceniu zdjęcia na komputer wystarczy otworzyć panel „Właściwości” i przejść do zakładki „Szczegóły”. Tam w sekcji „Aparat fotograficzny” szukamy wpisu „Szybkość ISO”. Jeśli wartość wynosi 0, mamy moduł SOC, jeśli cokolwiek większego (najczęściej 59 lub 199) – mamy moduł Bayer.

Nową Motorolę Defy na chwilę obecną można kupić już za około 800zł, przy czym przed zakupem warto się upewnić o zainstalowanym w telefonie module aparatu. Ja tak zrobiłem i już skorzystałem z możliwości wgrania oficjalnego GingerBread’a. Motorola odwaliła kawał świetnej roboty, zarówno odnośnie sprzętu jak i nakładki MotoBlur wprowadzającej naprawdę świetny i intuicyjny (co dziwne w przypadku tej firmy) interfejs. Godny pochwały jest zestaw ciekawych widżetów, które możemy umieścić na ekranie, jak również świetna integracja z portalami społecznościowymi.

Na razie jestem bardzo zadowolony z zakupu i polecam Defy wszystkim, którzy szukają smartfona i kierują się podobnymi kryteriami co ja. Można się więc spodziewać, że już niedługo pojawi się więcej artykułów na temat Defy oraz samego Androida.

Skomentuj

2 Komentarze.

  1. Z jednym zasadniczo się nie zgadzam:
    ……Firma ta od zawsze robiła dobrze wykonane telefony ale z mało intuicyjnym interfejsem…….
    Jako wieeeeeloletni użytkownik telefonów Motorola, muszę powiedzieć że nielogiczne menu w telefonach występowało do modeli C350/E365. Gdy przyjechała do mnie pierwsza „klapka” V220, nie potrzebowałem instrukcji,żeby po kilku minutach biegle poruszać się po menu.
    Motorola jako mało popularny w Polsce producent,nie mogła się przebić w gąszczu Nokii,Sony Ericssonów czy Samsungów. Powtarzane do znudzenia słowa że Nokia jest super bo ma proste menu,budziły jedynie moje politowanie. Patrząc z kolei wstecz,jednoznacznie muszę się zgodzić że Motki były zawsze porządnie wykonane i trzymają poziom do dziś,czego nie można powiedzieć o Nokii czy SE,które po kilku miesiącach świeciły wytartymi klawiszami czy porysowanymi obudowami.
    Po przejęciu przez Google działu Motorola Mobile wierzę,że ten tandem da w najbliższej przyszłości „popalić” konkurencji.

    • Sam nigdy wcześniej nie miałem telefonu Motoroli, ale wszystkie modele, z którymi się kiedyś spotkałem, miały koszmarnie zaprojektowany interfejs. Pewnie masz racje, kiedyś musieli to zauważyć i wziąć się do roboty. Z pewnością jednak pójście w stronę Androida było słuszne.
      Obecnie po kilku przetestowanych ROM’ach mam zainstalowanego MIUI i choć trochę brakuje mi MotoBlura, to jestem bardzo zadowolony i z systemu i z Defy.

Skomentuj


UWAGA - Możesz używać HTML tags and attributes:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

CommentLuv badge